Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

micelek Dermedic

Hej Kochani!

Testowania produktów firmy Dermedic ciąg dalszy. Używam i ja i moja mała Małpka, dlatego wkrótce spodziewajcie się recenzji produktów dla maluszków (choć nie tylko!). Tymczasem, mam dla Was recenzję micelka tej firmy. Zainteresowani? :))


Trochę info:
Składniki aktywne: Woda termalna, Kwas hialuronowy, Hydroveg VV, Gliceryna, Alantoina, Mocznik
  • Zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia pozostawiając uczucie świeżości i czystości
  • Zmiękcza i utrzymuje nawilżenie warstwy rogowej skóry
  • Nie zatyka porów i nie pozostawia filmu na skórze
  • Nie podrażnia oczu
  • Przebadany okulistycznie
  • Hypoalergiczny
Opakowanie: Butelka 200 ml
Cena: 27,50 zł (na stronie producenta)

Płyn Dermedic Hydrain3 Hialuro otrzymałam w butelce 200ml, choć wiem, że są jeszcze inne pojemności - 100ml i 400ml. Butelka fajna, zgrabna, dobrze się trzyma w dłoni. Budowa identyczna, jak przy wcześniej przeze mnie opisywanym żelu pod prysznic -> KLIK :) Szata graficzna czytelna, znajdziemy wszelkie interesujące nas informacje. Dodatkowo, widzimy dobrze ile płynu nam zostaje (ostatnio mam hejta do butelek, w których nie widać, ile w środku jest produktu ;p). Otwarcie dobrze dozuje produkt, nie za dużo, nie za mało, kontrolujemy ile wylewamy.

Konsystencja, jak to micelek, wodnista. Kolor przezroczysty. Zapach... Ach ten zapach :D Przy opisywanym przeze mnie wcześniej serum z tej linii (KLIK) zwracałam uwagę jak bardzo jest genialny. Taki świeży, trochę ogórkowy, zdecydowanie umila aplikację :)

No i działanie. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona. Jest naprawdę dobry. Gdybym nie znała micelków Biodermy pewnie uznałabym go za najlepszy, jaki testowałam :) Ale tak to uplasował się na trzecim miejscu zaraz po Biodermie Sensibio (nr 1) i Biodermie Hydrabio (nr 2). A dlaczego? Otóż zmywa makijaż naprawdę nieźle. Szybko sobie radzi z rozpuszczeniem tuszu, eyelinerów, podkładów. Jednak nie robi tego aż tak szybko, jak wspomniana wcześniej Bioderma i trochę rozmazuje tusz przy demakijażu, nie zbiera całości. Zawsze nabieram odpowiednią ilość na wacik i przytrzymuję na oczach, aby płyn rozpuścił co tam się da, potem delikatnymi ruchami zmywam pozostałości, a twarz przecieram, również delikatnie i tak do skutku, do czystego wacika. Przy tym płynie wacik szybko staje się czysty :)

Micelek ten przeznaczony jest do skóry suchej, ale myślę, że nada się dla każdego :) Po użyciu pozostaje fajne uczucie odświeżenia bez uczucia lepkości.
Skład:

Testowałam już wiele, wiele micelków (m.in. Garnier, L'Oreal, Mixa, Bioderma, Eveline... itp., itd. :D) i uważam, że ten przebija większość z nich (oprócz Biodermy ;)). Jest też w dobrej cenie. Polujcie na promocje, bo na stronie kosztuje ok. 30zł, a ja go widuję często w aptekach stacjonarnych i internetowych za nawet 13zł (poj. 200ml). Szperajcie po netach i aptekach, bo warto :)
Na stronie Dermedic -> KLIK <- znajdziecie więcej informacji o ich produktach, zachęcam do zajrzenia :)
Znacie micelek Dermedic? Lubicie? Jakie jeszcze micelki możecie polecić?
Pozdrawiam
Marta

bogactwo w masełku

Hej Kochani!

Czy macie takie produkty, które wspominacie jako świetne, a może i nawet za świetne? Takie, które są tak bogate we wszelkie odżywcze składniki, dobrodziejstwa, że po skończonym opakowaniu musieliście zrobić sobie przerwę w używaniu, choć chętnie do produktu kiedyś wrócicie? Dziś opowiem Wam o takim oto masełku do ciała :D 


To bogactwo, o którym wspomniałam wyżej, zostało zamknięte w masełku Go Cranberry.

Trochę info od producenta:

Naturalna Pielęgnacja - Bogate Masło Do Ciała przeznaczone jest dla każdego typu skóryProdukt stanowi kompleks naturalnych maseł i olejów,których uzupełniające się działanie sprawia, że nawet najbardziej przesuszone partie skóry odzyskają aksamitną miękkość i gładkość. Olej żurawinowy działa przeciwstarzeniowo (zwalcza wolne rodniki) oraz łagodzi podrażnienia. Masła, Mango i Shea i arganowe, doskonale natłuszczają skórę, zmniejszając przy tym szorstkość i łuszczenie. Oleje, arganowy i ze słodkich migdałów, dostarczają skórze cennych składników odżywczych i poprawiają jej koloryt. Masło stosowane systematycznie pozostawia skórę doskonale nawilżoną i jedwabistą w dotyku w dotyku. Produkt polecany również jako ratunek dla skóry podrażnionej działaniem słońca. Można stosować miejscowo jako intensywny kompres dla przesuszonych, łuszczących się partii skóry.

Stosowanie: Niewielką ilość rozgrzej w dłoniach i wmasuj w skórę. Pozostaw do wchłonięcia. Dla najlepszego efektu stosuj z pozostałymi produktami z serii GoCranberry.
Zawiera:
  • Olej żurawinowy
  • Masło Mango
  • Masło Shea (Karite) 
  • Masło arganowe 
  • Olej arganowy
  • Olej migdałowy
  • Witaminę E 


Naturalne masełko Go Cranberry znajduje się w tekturowym opakowaniu, na którym podane są wszelkie potrzebne i interesujące nas informacje. Szata graficzna bardzo zachęcająca, widać dobrze, że masełko ma wiele wspólnego z żurawiną ;) W tekturce znajduje się słoiczek o pojemności 200ml, który chroni dobrodziejstwo znajdujące się w środku. Szata graficzna taka, jak na tekturowym opakowaniu.


Otwierając słoiczek oczom naszym ukazuje się niemalże prawdziwe masło :D Od razu rzuca nam się w oczy, że konsystencja jest bogata. Samo masełko jest koloru takiego jakby kremowego, bardzo delikatnie żółtawego. Zapach odrobinę żurawinowy, ale jednak nie do końca, trochę może pudrowy, ciężko mi go określić, wg mnie jest przyjemny, ale sądzę, że mogą być osoby, którym się nie spodoba. Dodam, że baaardzo długo utrzymuje się na skórze. Smaruję się masełkiem wieczorem, rano nadal czuję jego zapach i trzyma się jeszcze przez jakiś czas.


No i teraz przejdźmy do działania... Ach, masełko to jest idealno-genialne dla osób borykających się z problemem suchej skóry. Jest baaaardzo, bardzo bogate w składniki odżywcze, od razu rzuca się to w oczy. Skóra po posmarowaniu momentalnie się wygładza, jest bardzo porządnie natłuszczona. Muszę dodać, że konsystencja masełka jest tak bogata, że trzeba chwilę rozgrzać je w dłoni, żeby móc je porządnie rozsmarować. Co więcej, trzeba pamiętać, że mała ilość kosmetyku wystarczy na posmarowanie dużej powierzchni ciałka. Oj tak, kiedy użyłam masełka pierwszy raz nałożyłam go naprawdę sporo i to była masakra :D Świeciłam się, byłam tak natłuszczona, że aż mi to przeszkadzało, masełko nie chciało się wchłonąć i ogólnie było nieprzyjemnie ;p Ale potem się nauczyłam, że mała ilość wystarczy :) Przez to masełko robi się bardzo wydajne.


Zastanawiacie się może czemu napisałam, że przy tak dobrym kosmetyku będzie trzeba zrobić sobie przerwę? A dlatego, bo nie borykam się teraz z jakimiś przesuszeniami skóry, a to masełko jest chyba najbogatszym ze wszystkich, jakie używałam. No i jest najzwyczajniej aż za dobre na teraz. Myślę, że w zimę lub gdyby problemy z suchą skórą powróciły, na pewno do niego wrócę. 

Skład (mrrau, mrau :D):


Myślę, że ten kosmetyk Go Cranberry będzie genialny dla każdego, kto boryka się z bardzo suchą skórą i lubi dość intensywnie (choć wg mnie przyjemnie) pachnące kosmetyki. Mam ochotę na inne kosmetyki producenta tego masełka, czyli Nova Kosmetyki, wszystko z ich strony mnie kusi :D Link do sklepu -> KLIK.

Lubicie masełka do ciała? Znacie kosmetyki Go Cranberry?

Pozdrawiam
Marta

MEGA denko sierpień-wrzesień

Hej Kochani!

Uff :D Nawet nie wiem, jak rozpocząć, więc może po prostu pokażę Wam moje denko z miesięcy sierpień i wrzesień. UWAGA!: radzę uzbroić się w dobrą kawkę/herbatkę, czy co kto woli, coś na przekąszenie i trochę czasu :D


Zużycia kąpiel:


Płyny do kąpieli Isana - stali bywalcy, uwielbiam. KUPIĘ PONOWNIE.

Żel pod prysznic Nivea creme care - nic specjalnego, całkiem ładnie pachniał, był darmowym dodatkiem do zakupów. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Żel do higieny intymnej Sylveco - cud, miód, czystość :D Jedyny, który mnie nie podrażnia. KUPIĘ PONOWNIE.

Emulsja natłuszczająca Oillan med + - stały bywalec. Świetna emulsja i dla mnie i dla boby :) KUPIĘ PONOWNIE.

Żel pod prysznic Balea Cabana Dream - ładny zapach, fajny kolor i nie wysusza, ale nic specjalnego ;) Kupię pewnie kiedyś jakąś inną wersję z ciekawości zapachowej :D NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Olejek pod prysznic Eucerin - świetny, zapraszam na recenzję -> KLIK. KUPIĘ PONOWNIE.

Zużycia włosy:


Odżywka wzmacniająca Garnier Fructis Goodbye Damage - świetna odżywka, moje włosy ją pokochały. Zdecydowanie KUPIĘ PONOWNIE.

Szampon do włosów Biolaven - super szampon, zapraszam na recenzję -> KLIK. KUPIĘ PONOWNIE.

Balsam myjący do włosów z betuliną Sylveco - mój ulubieniec, zapraszam na recenzję -> KLIK. KUPIĘ PONOWNIE.

Odżywka nawilżająca do włosów Equilibra - hmm, starczył na jedno użycie i nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, ale mam jeszcze pełną wersję, więc zobaczymy :) NIE WIEM, CZY KUPIĘ.

Maska do włosów Toscana Planeta Organica - robiła taką masakrę na mojej głowie, że zużyłam ją do golenia nóg. Trochę szkoda, bo kosztowała 31zł i pokładałam w niej spore nadzieje ;( NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Zapomniało mi się sfotografować suchego szamponu Batiste o zapachu wiśni. Miałam małą wersję i starczyła mi chyba na rok, bo ja tych szamponów praktycznie nie używam ;) Zapach nic specjalnego, szampon robił, co miał - przez pewien czas włosy wyglądały jakby były umyte. Jednak raczej NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Zużycia ciałko:


Krem odżywczy do paznokci i suchej skóry stóp SheFoot - świetny kremik. Mam już kolejne opakowanie i sądzę, że nie będzie ono ostatnim ;) KUPIĘ PONOWNIE.

Oliwka pielęgnacyjna HIPP - i ja i moja córcia ją uwielbiamy. Skóra jest po niej świetna i ten zapach... :) KUPIĘ PONOWNIE.

Oliwka do ciała z betuliną Sylveco - świetna. Konsystencja nietypowa dla oliwki, trochę gęstsza, ale kosmetyk genialny :) KUPIĘ PONOWNIE.

Dezodorant Adidas get ready! - nic specjalnego, w upały się nie sprawdza. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Dezodorant Nivea stress protect - to już kolejne moje opakowanie (chyba 5), sprawdza się u mnie najlepiej, nawet w upały. KUPIĘ PONOWNIE.

Krem do rąk Dermedic Linum Emolient - najlepszy, dla moich dłoni, genialny wręcz. Jedyny, który daje radę mojej przesuszonej skórze rąk. KUPIĘ PONOWNIE.

Pomarańczowy peeling myjący Ziaja - bardzo fajny peeling, zapraszam na recenzję -> KLIK. KUPIĘ PONOWNIE.

Peeling algowy do ciała Lilla Mai - super, zapraszam na recenzję -> KLIK. KUPIĘ PONOWNIE.

Zużycia twarz:


Pasta oczyszczająca Ziaja - mam już kolejne opakowanie, bardzo lubię, zapraszam na recenzję -> KLIK. KUPIĘ PONOWNIE.

Płyn micelarny Bioderma Sensibio H2O - zakochałam się w tym płynie. Teraz kupiłam wersje niebieską, ale różowa jest zdecydowanie najlepszym płynem, jaki kiedykolwiek miałam. KUPIĘ PONOWNIE.

Oczyszczający peeling Sylveco - cuuudooo, zapraszam na recenzję -> KLIK. KUPIĘ PONOWNIE.

Peelingująca pomadka Sylveco - dzięki niej człowiek zapomina co to suche usteczka, muszę kupić kolejną :D KUPIĘ PONOWNIE.

Płyn dwufazowy Mixa cera wrażliwa - bardzo fajny płyn, dobrze i szybko zmywa makijaż. KUPIĘ PONOWNIE.

Krem-żel ultranawilżający Dermedic, miniatura - całkiem mi się podobał ten krem-żel, miniatura z którejś gazety, chętnie KUPIĘ produkt pełnowymiarowy.

Serum nawadniające Hydrain3 Hialuro Dermedic - super serum, zapraszam na recenzję -> KLIK. KUPIĘ PONOWNIE.

Krem nawilżający Bielenda Młodzieńczy Blask - bardzo dobrze go wspominam :) Zapraszam na recenzję -> KLIK. KUPIĘ PONOWNIE.

Peeling enzymatyczny z granulkami wosku jojoba JADWIGA - ooo, to jest produkt, który po pierwszym użyciu już robi fantastyczne wrażenie, z każdym następnym użyciem jest jeszcze lepiej! Cudeńkooo :D Zapraszam na recenzję -> KLIK. KUPIĘ PONOWNIE.


Hydrożelowe płatki pod oczy ze złotem oraz z ekstraktem z pereł Świt Pharma - całkiem fajne płatki pod oczy. Jestem pewna, że używałam jeszcze innych wersji, ale opakowania gdzieś zaginęły ;p Wrzucam je przed użyciem do lodówki, żeby przyjemnie chłodziły. Nie zauważyłam jakiegoś zaskakującego efektu zmniejszenia cieni, czy obrzęków, ale i tak je lubię :D KUPIĘ PONOWNIE.

Zużycia makijaż:


Cień do powiek Catrice Made to Stay - kiedyś mój ulubiony cień. Jedyny cień, który świetnie trzymał się cały dzień bez żadnej bazy na moich powiekach. Niestety, minął już jego czas - ostatnio, jak go użyłam, to piekły mnie kąciki oczu. Papa piękny, szkoda, że kupić już Cię nie można :C

L'Oreal Volume Million Lashes So Couture - jedna z lepszych maskar ever. KUPIĘ PONOWNIE.


Tutaj nie będę Was zamęczała ;p Napiszę tylko, że maseczka La Roche-Posay jest naprawdę super. Kremy Kiehl's muszą być kiedyś moje (awokado pod oczy jest bossssssski!!). Cała reszta, to naprawdę przyzwoite kremiki i na każdy mam ochotę :D


Achhh, to już wszystkie moje zużycia z ostatnich dwóch miesięcy :D Trochę się tego nazbierało :)) 

A jak tam u Was z zużyciami? Zapasy maleją? :D

Pozdrawiam
Marta

<a href="http://www.bloglovin.com/blog/14484653/?claim=xpes99xc63e">Follow my blog with Bloglovin</a>

Genialna maseczka nawilżająca

Hej Kochani!

Wreszcie, nareszcie, jupi, hurrej :D Powracam do Was :) Mam komputer - mój 'stary' (kupiłam go rok temu...)  nie dał się naprawić. Na szczęście był na gwarancji, dostałam zwrot pieniążków i mogłam kupić sobie nowy. Nie ma tego złego... :) W każdym razie, wracam do Was z postami i mnóóóstweeem nowości, które będę recenzowała na bieżąco :)
_________________________________________________

Dziś post o maseczce, która jest zdecydowanie najlepszą maseczką, jaką kiedykolwiek miałam. I nie ma w tym żadnej przesady, dla mojej skóry jest idealna ;) Mowa tu o maseczce Bioderma - Hydrabio Masque.


Dermokosmetyki coraz częściej goszczą w mojej codziennej pielęgnacji. Firmę Bioderma poznałam stosunkowo niedawno, bo parę miesięcy temu, ale każdy produkt tej firmy, z którym mam do czynienia, zachwyca. Maseczkę wygrałam w konkursie na ich Instagramie (KLIK). Szczerze mówiąc nie zdarza mi się kupować maseczek w większych pojemnościach - przeważnie kupuję saszetki. Najprościej w świecie boję się, że maseczka mi nie przypasuje, wysypie mnie, czy cokolwiek i potem będę żałowała zakupu. Na tę maseczkę miałam już chrapkę od dawna. Słyszałam o niej wiele dobrego, a poza tym maseczki nawilżające są zawsze na moim celowniku :D Przechodziłam koło niej w Super-Pharm wiele razy, przyglądałam się, macałam opakowanie, ale cena odstraszała ;p Na szczęście dopisało mi... szczęście i oto jej recenzja :D


Maska Hydrabio Masque jest przeznaczona dla skóry odwodnionej i wrażliwej. Producent zaleca używanie, gdy skóra jest odwodniona, wrażliwa, po kuracjach wysuszających, po ekspozycji na słońce, czy po wizytach w solarium.

Jak widać powyżej, maseczka wydaje się być idealna dla osób z suchą, wręcz przesuszoną skórą, a po lecie myślę, że będzie dobra nie tylko dla sucharków. Jak wiadomo, również osoby z cerą tłustą, czy mieszaną powinny używać kosmetyków nawilżających, czy nawadniających :)


Maseczkę dostajemy w tekturowym pudełku, na którym podane są wszelkie potrzebne nam informacje na jej temat w języku francuskim oraz nalepką w języku polskim. W środku znajduje się biało-niebieska buteleczka o bardzo fajnym, poręcznym kształcie. Pojemność 75ml. Jak widać, maseczka stoi, więc nie ma problemu z wydobyciem :)



Maseczka jest koloru białego i ma przyjemną konsystencję dość gęstego kremu. Dobrze rozprowadza się na buzi. Nakładam ją wieczorami po uprzednim, dokładnym oczyszczeniu skóry i idę się kąpać. W oparach ciepełka podczas kąpieli maseczki podobno najlepiej się wchłaniają ;) Poza tym zapach maseczki (i w ogóle kosmetyków z serii Hydrabio) jest świetny, bardzo mi odpowiada. Jest delikatny i świeżutki. Po kąpieli wycieram nadmiar ręcznikiem jednorazowym.


Działanie na mojej skórze mega :) Nawilża genialnie. Wygładza. Skóra staje się elastyczna. Co więcej, łagodzi podrażnienia, które ostatnio się u mnie pojawiają. Po użyciu nie mam absolutnie żadnych wysypów. Używam jej minimum dwa razy w tygodniu i odkąd to robię skóra jest w lepszej kondycji. Ostatnio zdarzyło mi się użyć kosmetyków, które niezbyt przypasowały mojej skórze i dobrze się to dla niej nie skończyło, ale, na szczęście, miałam broń w postaci tej maseczki i skóra szybko wróciła do siebie :D  
Po użyciu nie potrzebuję nakładać już kremu na noc (czy olejku, bo ostatnio ich używam).


Ogólnie, jestem tą maseczką zachwycona i, jak mi się skończy, to nie będę się już zastanawiała i kupię ją na pewno :)

Skład:


A Wy znacie może tę maseczkę? Lubicie kosmetyki firmy Bioderma? 

Pozdrawiam i cieszę się, że znowu z Wami jestem! :D
Marta

Nowości u Marty - lipiec

Hej Kochani!

Uff, jak gorąco... Można się rozpuścić ;) Muszę przyznać, że lubię lato, ale odkąd mam alergię, czyli od jakiś 6 lat, coraz gorzej znoszę tę porę roku. Maj, czerwiec, lipiec, sierpień to miesiące mojej męki, wiecznego kataru, kichania, swędzącego wszystkiego. Na szczęście już niedługo koniec :) 

Ostatnio było denko, teraz czas pochwalić się co tam ciekawego pojawiło się u mnie w ubiegłym miesiącu, czyli lipcu:


Na pierwszy ogień idzie bardzo fajna nagroda, którą wygrałam na blogu Infinity Blog -> KLIK <-.
Dzięki tej wygranej weszłam w posiadanie kremu na dzień, kremu na noc, kremu pod oczy oraz maseczki z serii Clinic Way 1 Hyaluronic Smoothing Dr Ireny Eris. Nie mogę się doczekać, kiedy się wreszcie do nich dobiorę, ale mam zamiar używać całej serii w jednym czasie, więc na razie kończę moje inne, kremowe i maseczkowe zapasy.


Kolejna nowość, to również wygrana, tym razem na blogu Włosowe Inspiracje -> KLIK <-
Bardzo chciałam wypróbować kosmetyki GoCranberry i już myślałam o zakupie, szczególnie olejku do demakijażu, kiedy to w moje ręce trafiły: aksamitny żel pod prysznic z balsamem nawilżającym, bogate masło do ciała oraz olejek do demakijażu twarzy i oczu. Idealnie ;)


Muszę przyznać, że ten miesiąc obfitował w wygrane. Skoncentrowane serum udoskonalające L'Oreal Skin Perfection wygrałam w konkursie 'Poczuj się jak gwiazda' organizowanym przez firmę L'Oreal.


Kolejne produkty L'Oreal to kolejna wygrana. Tym razem był to konkurs 'Odkryj w sobie Superstar' był organizowany przez Super-Pharm i L'Oreal. Wygrałam Tusz do rzęs False Lash Superstar oraz eyeliner w pisaku (czyli coś, co lubię najbardziej ;)) Super Liner Superstar.


W ubiegłym miesiącu odwiedziłam parę razy Super-Pharm i zakupiłam wodę termalną Uriage, która zastępuje mi tonik, a w te upały jest w ogóle nieoceniona ;) Dodatkowo w koszyku znalazła się maska L'biotica BIOWAX keratyna + jedwab, bo zauważyłam, że moje włoski bardzo lubią proteiny. Skusiłam się również na krem do rąk Linum Emolient firmy Dermedic.


Nie byłabym sobą, gdyby to był już koniec zakupów :D Kolejne zdobycze z Super-Pharm (uwielbiam, wolę chyba bardziej od Rossmannów), to Photoderm Apres-soleil od Biodermy, który jest ratunkiem dla spieczonej skóry, a ja smaruje nim skórę po jakimkolwiek kontakcie ze słońcem. Mgiełka olejkowa to nowość od Garnier Fructis i jestem ciekawa, jak się sprawdzi na moich włosach. Bardzo lubię chłodzące preparaty pod oczy, które skutecznie niwelują cienie i opuchliznę i, z nadzieją, że będzie świetny i zamieni mi na jakiś czas mojego ulubionego rolla Clinique, zakupiłam krem rewitalizujący pod oczy AQUAporin Active firmy Eucerin. Fajnie chłodzi ;) No i wreszcie nabyłam sławny Instant Cuticle Remover Sally Hansen. Zobaczymy, jak się spisze.


Multioils Bomb to już kolejny olejek Evree, który testuję i, jak na razie, robi na mnie niesamowite wrażenie. Możecie spodziewać się recenzji w najbliższym czasie.


Balea żel pod prysznic Cabana Dream. Wreszcie mam i ja. Musiałam kupić. Kosztował 6zł i znalazłam go w punkcie z chemią niemiecką niedaleko mojego domu. Pachnie świetnie, ale czeka aż wykończę olejek z Eucerin -> KLIK <-.


I jeszcze współpraca, z której się bardzo cieszę. Sklep JADWIGA -> KLIK <- przesłał mi parę swoich produktów do testów. Wybrałam oliwkę do masażu ciała, olejek jojoba oraz peeling enzymatyczny z granulkami wosku jojoba. Dodatkowo, dostałam papkę antytrądzikową, próbki, sztuk trzy ;) Zaczęłam już testy produktów i... spodziewajcie się recenzji! :))

Na koniec dodam, że w ubiegłym miesiącu przyszły do mnie również dwa pudełeczka, Joybox -> KLIK <- oraz ShinyBox -> KLIK <-, które bardzo przypadły mi do gustu.

To by było na tyle. Jestem niesamowicie zadowolona z nowości lipca. 

Znacie moje nowości? Lubicie któreś z tych produktów?

Pozdrawiam
Marta

Denko LIPIEC

Hej Kochani!

Dzieję się ostatnio, oj, dzieje. Nie mam praktycznie wcale czasu dla siebie, weekendy są bardzo intensywne i już dość mocno doskwiera mi to, że niewiele sypiam. Ale nic, trzeba cisnąć dalej ;)) Dziś post o moich zużyciach ubiegłego miesiąca. 


Zużycia kąpielowe:


ISANA płyny do kąpieli - stali bywalcy denek, choć muszę dodać, że zapach Gluck-selig (mandarynka i maślanka do skóry suchej) jest jednym z najlepszych isankowych jakie kiedykolwiek miałam okazję wąchać i używać ;)
Czy kupię ponownie: TAK.

DOVE Purely Pampering żel pod prysznic - świetny i bardzo wydajny, choć to może być czasami jego minus, bo miałam go tak długo, że już mnie męczył ;) Recenzja tutaj.
Czy kupię ponownie: inny wariant na pewno TAK.

Oillan med+ emulsja natłuszczająca - kolejny stały bywalec. Nadal tak samo świetna.
Czy kupię ponownie: TAK.

I, przyznam się, że niechcący zaplątał się zdenkowany w poprzednim miesiącu peeling Wellness&Beauty, bo zostawiłam sobie opakowanie :D Recenzja tutaj.

Zużycia twarz:


GARNIER płyn micelarny 3w1 skóra wrażliwa - całkiem niezły micelek, choć trochę podrażniał mi oczy. Nie zrobił na mnie takiego niesamowitego wrażenia, jak na większości osób ;)
Czy kupię ponownie: MOŻE.

EYEYE revitalising cucumber eye pads - płatki nasączone ekstraktem z ogórka i owoców, które miały za zadanie ukoić i odświeżyć zmęczoną skórę pod oczami. Nie do końca jestem przekonana, że to robiły, ale wyjęte z lodówki i położone na oczy dawały przyjemne uczucie chłodu i można było się zrelaksować ;)
Czy kupię ponownie: raczej NIE.

ALTERRA olejek do twarzy z granatem - bardzo przyjemny. Recenzja tutaj.
Czy kupię ponownie: TAK.

AVA epidermalny kwas hialuronowy HYDRANOVTM - świetny, nawilżający produkt, choć ostatnio trafiłam na coś jeszcze lepszego :D Recenzja tutaj.
Czy kupię ponownie: TAK.

Ręczniki jednorazowe alouette oraz płatki Lilibe bardzo lubię i non-stop są w użyciu ;)


AVA maseczka do twarzy z algami morskimi głębokie nawilżenie - bardzo polecam suchareczkom.
Czy kupię ponownie: TAK.

AVA maseczka karotenowa - drugi ulubieniec jeśli chodzi o maseczki tej firmy.Świetnie nawilża, wygładza, odżywia. 
Czy kupię ponownie: TAK.

BIELENDA super power mezo maska nawilżająca - moja ulubiona maseczka tej firmy. Fajnie nawilża i koi.
Czy kupię ponownie: TAK.

TOŁPA: demo face, hydrativ maska-kompres nawilżająco-odprężająca na twarz, szyję i pod oczy - świetność. Recenzja tutaj.
Czy kupię ponownie: TAK.

BARWA SIARKOWA maseczka siarkowa antytrądzikowa - czasami moja skóra potrzebuje czegoś antytrądzikowego (wysypuje mnie na czole) i ta maseczka świetnie się sprawdza, bo a) działa, b) mnie nie wysusza.
Czy kupię ponownie: TAK.

Zużycia ciałko:


BEAUTY NATURALIS balsam do ciała aronia - no cóż, totalny zwyklak, pod koniec używania stwierdziłam, że się cieszę, że to już koniec. To chyba dobrze o nim nie świadczy ;) Recenzja tutaj.
Czy kupię ponownie: NIE.

TOŁPA: dermo, atopic lipidowy krem do rąk - skoro nie ukoił mojej wysuszonej skóry rąk, to mam poważne obawy, czy poradzi sobie z AZS. 
Czy kupię ponownie: NIE.

BIAŁY JELEŃ mydło w płynie kozie mleko - niby fajne, niby spoko, ale SLSy są i wcale nie różniło się tak bardzo od innych.
Czy kupię ponownie: raczej NIE.

EVREE olejek do ciała Power Fruit - mrrrau, bardzo lubię. Recenzja tutaj.
Czy kupię ponownie: TAK!

CZTERY PORY ROKU odżywka do regeneracji paznokci i skórek 5w1 - ledwo ją zaczęłam używać, już się skończyła :( Mało wydajna i niewiele robiła. Znalazła się w pudełeczku Inspired by Charlize Mystery, które prezentowałam tutaj.
Czy kupię ponownie: NIE.

Kolorówka:


LUMENE Touch of Radiance Highlighter - mój ukochany korektor pod oczy, już trzecie opakowanie. Muszę go poszukać i zrobić sobie zapas.
Czy kupię ponownie: zdecydowanie TAK.

Próbki:


Tutaj napiszę tylko, że krem BB Gold od Skin79 jest jednym z moich ulubionych i cieszę się, że mam już pełną wersję, a Vichy, szczególnie Idealia Skin Sleep, zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie i mam ochotę kupić cały kremik.

No i to już wszystkie moje zużycia z lipca. Znacie te produkty, lubicie?

Pozdrawiam,
Marta

Owocowy zawrót... ciałka!

Hej Kochani!

Ostatnio bardzo polubiłam pielęgnację olejami. Czy to włosy, czy buziak, czy ciało, oleje towarzyszą mi codziennie. Dziś chciałabym Wam napisać o olejku do ciała, który zrobił na mnie ostatnio największe wrażenie. Co to za olejek? Mowa o ostatniej nowości od firmy Evree.


Z olejków firmy Evree miałam jeszcze Super Slim, który pojawił się w moim czerwcowym denku. Jednak Super Slim nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak jego kolega Power Fruit. Czemu? Chyba naczytałam się zbyt wiele pochlebnych opinii i spodziewałam się po nim nie wiadomo jakiego efektu ;) O nowości, czyli Power Fruit od Evree czytałam niewiele i nie nastawiałam się wcale. I co? I jest ulubieniec ;)


Producent pisze, że olejek ten jest nawilżającą, specjalistyczną kuracją do ciała, do wszystkich rodzajów skóry. Podobno intensywnie nawilża, rewitalizuje, odżywia, odpręża, łagodzi skórę oraz nadaje sprężystość i gładkość.

Dużo obietnic, prawda? :)


Olejek dostajemy w plastikowym opakowaniu z zamknięciem, które nie do końca mi pasuje. Produkt wydobywa się łatwo, ale po wstrząśnięciu (jest to innowacyjna formuła dwufazowego olejku) i otwarciu zawsze gdzieś wystrzeli mi trochę zawartości ;p Dodatkowo, opakowanie podczas użytkowania jest całe ulepione olejkiem i może wyślizgnąć się z dłoni. Poza tymi paroma niuansami opakowanie wygląda dość fajnie, jest pomarańczowe z kolorową naklejką. Producent podaje na nim jak można stosować olejek Power Fruit. 
Sama konsystencja olejku jest ciekawa - nie jest to typowo lejący się produkt, tylko taki trochę gęstszy. Dobrze rozsmarowuje się na ciele i bardo szybko się wchłania nie brudząc ubrań (w moim przypadku piżamki, bo olejek stosuję tylko na noc ;)).

A jak tam z jego działaniem?


Muszę przyznać, że producent nie przesadzał. Olejek jest świetny! Pięknie pachnie, tak delikatnie, dla mnie bardziej kwiatowo niż owocowo, ale jest to przyjemny zapach. Niestety, nie zostaje na długo na skórze ;) Zawsze smaruję olejkami piersi, brzuch i pupę, resztę traktuję balsamem. Używając go regularnie, czuję jak bardzo moja skóra w tych miejscach jest nawilżona, mięciutka, taka miła w dotyku. W dodatku jest zdecydowanie bardziej sprężysta. No i traktowanie skóry olejkami jest bardzo odprężające, więc tutaj producent również się nie mylił :D


Skład tego olejku, jak widać, jest dość bogaty w różne oleje. Mam jedynie zastrzeżenie co do wydajności. Baardzo szybko go ubywa. A smaruję tylko niektóre partie ciała i tylko wieczorami, przy czym nie wylewam na siebie pół buteleczki, tylko tak optymalnie trochę w rękę i smaru smaru. Sądzę, że cała buteleczka starczy na około 3 tygodnie. Przy cenie 30zł za 100ml może wydawać się to mało. Choć można go dorwać w promocjach za około 20zł. 

Polecam!

Znacie olejki Evree? Lubicie?

Pozdrawiam
Marta