Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biolaven. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biolaven. Pokaż wszystkie posty

Jak sobie radzi szampon Biolaven?

Hej Kochani!

Pamiętacie jaka rozczarowana byłam żelem do mycia twarzy Biolaven, którego producentem jest Sylveco? Jeśli nie, to zapraszam tutaj. Na szczęście, oprócz żelu, nabyłam także szampon Biolaven. Czy zatarł on złe wrażenie jakie zrobił na mnie żel tej firmy?


Wzmacniająco-wygładzający szampon do włosów Biolaven przeznaczony jest do każdego rodzaju włosów. Według producenta skutecznie oczyszcza bez podrażniania nawet wrażliwej skóry głowy. Zawiera olej z pestek winogron, który nadaje włosom miękkość, gładkość i sprawia, że stają się bardziej odporne na niekorzystne czynniki. Oprócz oleju z pestek winogron zawiera również olejek eteryczny z lawendy, który skutecznie odświeża i wzmacnia.

Brzmi bardzo sympatycznie, a jak jest w rzeczywistości?


Szampon otrzymujemy w zgrabnej buteleczce z miłą dla oka grafiką w kolorach biało-fioletowych z dodatkami zielonych napisów i czarnym zamknięciem. Całość nawiązuje do tego, że szampon jest naturalny. Zamknięcie flip top z niewielką dziurką do wydobywania produktu i całe szczęście, bo z większą mógłby być problem, ponieważ szampon jest dość 'rozwodniony'. Otwierając czujemy przyjemny, słodziutki zapach winogron.


Konsystencja, jak wspomniałam, dość wodnista, ale nie potrzebujemy nie wiadomo ile, żeby dobrze oczyścić włosy. Moje odczucia wobec tego szamponu są takie, że jest on dość delikatny. Sądzę, że osoby z faktycznie wrażliwą skórą głowy polubiłyby go. Bardzo fajnie oczyszcza włosy. Mi wystarczyło jedno mycie, by poczuć różnicę. Włosy po umyciu są długo świeże, gładkie i miękkie. Jest to szampon idealny na co dzień. Co więcej, bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem olejów z włosów. Wystarczy raz umyć włosy po olejowaniu i gotowe. Nie trzeba powtarzać. Wspomniany zapach winogronowy nie utrzymuje się na włosach długo. Wiem, bo zdarza mi się (niezwykle rzadko, ale jednak) nie nałożyć odżywki po myciu ;). Wydajność całkiem niezła.

Ogólnie rzecz ujmując, jest to bardzo fajny, naturalny (skład znajdziecie na drugim zdjęciu), delikatny i hypoalergiczny szampon.


Bardzo się cieszę, że szampon okazał się być dobry i nieco zatarł złe wrażenie jakie zrobił na mnie żel Biolaven. Chętnie sięgnę po niego ponownie.

A Wy znacie ten szampon? Lubicie? Macie swoje ulubione produkty Biolaven lub Sylveco?

Pozdrawiam
Marta

Żel do mycia twarzy Biolaven - a miało być tak pięknie...

Hej Kochani!

Dziś chciałabym Wam napisać co nieco o mojej przygodzie z żelem do mycia twarzy Biolaven. Producentem Biolaven, jak zapewne wiecie, jest Sylveco - jedna z moich ulubionych polskich firm. Szczególnie zachwycają mnie swoimi kosmetykami do włosów. Kiedy dowiedziałam się, że wyprodukowali coś nowego, w dodatku o winogronowym zapachu, który bardzo lubię, musiałam kupić parę rzeczy. Padło na szampon do włosów (a jakże ;p) oraz na żel do mycia twarzy. Ten drugi kosmetyk wybitnie nie przypadł mi do gustu. Dlaczego?


Żel zakupujemy w bardzo fajnym, prostym, a zarazem miłym dla oka opakowaniu z pompką. Z wydobyciem żelu nie ma najmniejszego problemu. Pompka dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. Zapach jest początkowo bardzo ładny, winogronowy, choć po pewnym czasie miałam go szczerze dość... Konsystencja nieco płynna, średnio się pieni. W swoim składzie żel zawiera olej z pestek winogron oraz olejek lawendowy. 
Cały skład prezentuje się naprawdę dobrze:
Aqua, Lauryl Glucoside*, Glycerin*, Cocamidopropyl Betaine*, Vitis Vinifera Seed Oil*, Panthenol, Lactic Acid*, Sodium Benzoate, Lavandula Angustifolia Oil*, Parfum.
* składnik pochodzenia naturalnego



Według producenta żel ma nawilżać, odświeżać oraz dobrze oczyszczać skórę z makijażu i wszelkich zanieczyszczeń. Niestety, dla mnie nie spełniał żadnej z tych obietnic. Próbowałam go używać przez około 2 tygodnie, codziennie rano i wieczorem. Nie dość, że zapach po krótkim czasie stał się nie do zniesienia, to żel bardzo ściągał mi skórę. O wiele za bardzo. Miałam wrażenie, że z twarzy robiła mi się maska. Nawilżenia nie zauważyłam żadnego. Odświeżenie ciężko czuć, kiedy buzia staje się napięta jak struna. Oczyszczenie? Hmm, przecierając twarz wacikiem z płynem micelarnym po cudownym myciu żelem miałam jeszcze mnóstwo podkładu do zmycia, a nie należę do osób, które nakładają grube warstwy na co dzień. Co więcej, żel podrażniał mi oczy (mimo, że nie używałam go do mycia oczu, ale wiadomo, czasami coś tam się dostanie). No i najgorsze - przy tym całym nieprzyjemnym napięciu twarzy i ogólnym niezadowoleniu, na twarzy, po myciu, pojawiały mi się dziwne, czerwone pręgi nad ustami... Całe szczęście znikały po paru minutach.

Po około dwóch tygodniach, kiedy te dziwne pręgi po myciu robiły się coraz bardziej widoczne i nie znikały już tak szybko, porzuciłam pielęgnację żelem Biolaven. Chyba zostanie zużyty do mycia pędzli, albo czegokolwiek innego, bo do mojej buzi to się totalnie nie nadaje. Klapa po całości.

Wiem, że wiele osób chwali sobie ten żel. A może ktoś też miał z nim niezbyt przyjemne doświadczenia? Może źle działa na osoby z suchą cerą? Dajcie znać, bo jestem bardzo ciekawa.

Pozdrawiam
Marta

P.S. Przypominam o trwającym rozdaniu ;)